Większość z nas lubi słońce i z ekscytacją wyczekuje cieplejszych dni, których w Polsce odczuwamy wieczny niedosyt. Jednocześnie bagatelizujemy szkodliwe działanie promieni UVA i UVB, a co za tym idzie: nie dbamy o właściwą fotoprotekcję. A ta jest podstawą, nie tylko latem. O odpowiednim zabezpieczeniu przed słońcem należy pamiętać szczególnie po skorzystaniu z zabiegów medycyny estetycznej.

.

Medycyna estetyczna oferuje szeroki wachlarz zabiegów, niewłaściwym byłoby więc wrzucanie ich wszystkich do jednego worka. Są zabiegi, które zdecydowanie odradza się wykonywać w lecie, gdy ekspozycja ciała na słońce jest największa, bo nasłonecznianie skóry po zabiegu może skutkować przebarwieniami. W tej grupie są np. peelingi chemiczne. Istnieją też oczywiście zabiegi, które jak najbardziej można wykonywać w lecie, a nawet jest to wskazane. Świetnym przykładem jest tu zapewniający skórze długotrwałe nawilżenie hydrobalans, jak i inne zabiegi bazujące na kwasie hialuronowym – modelowanie ust, wolumetria, mezoterapia… Nie ma też przeciwwskazań, by w okresie letnim poddać się zabiegom z toksyną botulinową, osoczem bogatopłytkowym (PRP) czy zabiegom liftingującym z nićmi APTOS i PDO. Mimo tego wśród zaleceń po większości zabiegów znajdziemy unikanie słońca, solarium i nadmiernego rozgrzewania skóry choć przez kilka dni. 

.

Dlaczego jest to tak istotne?

Skóra bezpośrednio po zabiegach jest często podrażniona, czuła, zaczerwiona, szczególnie podatna na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych. Jeśli wykonywaliśmy zabiegi, podczas których przerwana czy naruszona została ciągłość naskórka, ryzyko powstawania przebarwień rośnie. A ekspozycja na słońcu lub wizyta w solarium zdecydowanie sprzyja powstawaniu owych przebarwień, które niezwykle trudno usunąć – przeważnie wymaga to od pacjenta dużej cierpliwości i sporych nakładów finansowych. Skóra po różnorodnych zabiegach zawsze wymaga szczególnej dbałości, opalanie się jest więc wykluczone. Ale nawet jeśli nie mamy go w planach (po prostu wychodzimy z domu do pracy czy na spotkanie z przyjaciółmi), nie zapominajmy, by użyć kremu z filtrem 50 SPF.

Prawda jest taka, że używanie na co dzień dobrego kremu z filtrem powinno po prostu wejść nam w nawyk. Natomiast po skorzystaniu z któregoś z zabiegów medycyny estetycznej fotoprotekcja jest absolutnie obowiązkowa. Jeśli chcemy jak najdłużej cieszyć się nie tylko młodo wyglądającą, ale i zdrową skórą, krem z filtrem powinien stać się jednym z naszych najlepszych przyjaciół. Jeśli nie opalamy się w bezpieczny sposób, możemy spodziewać się przedwczesnego starzenia, poparzeń słonecznych, pęcherzy, łuszczenia skóry i poważnych chorób. Zabezpieczać powinno się nie tylko twarz, ale i całe ciało.

.
.
.

.

Wyróżnić można naturalną fotoprotekcję (mowa wtedy o melaninie, która stanowi naturalny filtr i jest wytwarzana przez nasz organizm) oraz fotoprotekcję zewnętrzną (tu z pomocą przychodzą rozmaite kremy, balsamy, emulsje i olejki z filtrem). To, jakiej dokładnie ochrony potrzebujemy, zależy tak zwanego fototypu skóry, czyli w uproszczeniu po prostu jej rodzaju. Klasyfikację tę stworzył Thomas B. Fitzpatrick – amerykański dermatolog związany z Uniwersytetem Harvarda. Wyróżnił on 6 typów skóry, kierując się zawartą w nich ilością melaniny. Zawartość ta zależy od rasy i naturalnego uwarunkowania klimatycznego. Inne ilości melaniny znajdują się w skórze osób rdzennie zamieszkujących północne, mroźne obszary, a inne np. u żyjących w krajach bardziej wysuniętych na południe.

Jak w skrócie przedstawia się podział na fototypy? Do pierwszej grupy zalicza się osoby o bardzo bladej, delikatnej skórze, na której przeważnie występują piegi. O włosach w kolorze rudym lub jasnym odcieniu blond; niebieskich, zielonych lub piwnych oczach. To osoby nadwrażliwe na słońce lub nawet na nie uczulone, które bezwzględnie powinny stosować krem filtrem 50 SPF każdego dnia. Do drugiej grupy zalicza się ludzi o bladej skórze, oczach niebieskich, zielonych lub piwnych. Osobom tym trudno się opalić, często ulegają one poparzeniom słonecznym, są wrażliwe na słońce, dlatego powinny stosować krem z filtrem 30-50 SPF. Do trzeciego fototypu zaliczają się osoby o wciąż jasnej, ale już lekko ciemniejszej, brzoskwiniowej karnacji. Osobom tym znacznie łatwiej się opalić, rzadko ulegają one oparzeniom, dlatego mogą stosować filtr 30 SPF, a po kilku dniach opalania zejść nawet do 15 SPF.

Do czwartej grupy kwalifikują się osoby mało wrażliwe na słońce, o jasnobrązowej skórze. Osoby te szybko się opalają, bardzo rzadko ulegają poparzeniom słonecznym i mogą stosować preparaty z filtrem 30 SPF, a gdy są już bardziej opalone, nawet 12 SPF. Przedostatnią grupę stanowią osoby o brązowej skórze, odporne na słońce, szybko się opalające, prawie nigdy nie ulegające poparzeniom słonecznym. Podczas opalania mogą one używać kremów z filtem 10 SPF. Ostatnia grupa to osoby o ciemnobrązowej i czarnej skórze, która nigdy nie ulega poparzeniom słonecznym. Mogą one stosować kremy z filtrem 8 SPF. W zależności od tego, do której grupy przynależycie, możecie zdecydować się na różnorodny stopień ochrony przed słońcem. Ważne jednak, by nawet osoby o ciemniejszej karnacji pamiętały o ochronie na co dzień ze względu na szkodliwe działanie promieni UVA i UVB. Co o nim wiemy?

J

„Jeśli chcemy jak najdłużej cieszyć się nie tylko młodo wyglądającą, ale i zdrową skórą, krem z filtrem powinien stać się jednym z naszych najlepszych przyjaciół.”

.

Wśród całego promieniowania UV docierającego na Ziemię to o nazwie UVA stanowi około 90%. Nie jest ono zależne ani od pory roku, ani od pory dnia, nie zatrzymują go też chmury i szyby okienne. Wniosek? Jesteśmy narażeni na jego działanie przez okrągły rok. Promieniowanie UVA ma moc przenikania przez naskórek do skóry właściwej – osłabia jej układ odpornościowy, generuje powstanie reaktywnych form tlenu uszkadzających błony i DNA komórkowe, a także przyspiesza degradację kolagenu i powoduje fotostarzenie skóry. A przy tym przyczynia się do powstawania nowotworów skóry, w tym czerniaka.

Promieniowanie UVB jest natomiast największe o okresie letnim, między godziną 10:00 a 15:00. Na szczęście chronią przed nim szyby, hamuje je również obecność chmur. Promieniowanie UVB odpowiada za powstawanie rumienia na skórze, któremu przeważnie towarzyszy obrzęk i pieczenie. A jak jest z działaniem UVB na skórę? Promienie te zatrzymują się w naskórku i oddziałują na znajdujące się tam komórki – keratynocyty. Warstwa rogowa naskórka pogrubia się, a w efekcie skóra staje się przesuszona i szorstka. Ale na tym nie koniec – promienie UVB mogą też prowadzić do uszkodzeń kodu genetycznego, rogowacenia słonecznego i nowotworów skóry, w tym kolczystokomórkowego raka skóry.

Niektórzy błędnie zakładają, że opalanie na solarium jest w związku z tym bezpieczniejsze. Nic bardziej mylnego. Umieszczane w solariach lampy mają za zadanie opalać skórę bardzo szybko – osiągają ten efekt, dzięki promieniom UVA, które wchodzą w skórę głębiej, szybciej i agresywniej, niż przy klasycznym opalaniu, powodując tym samym degradację kolagenu i przyspieszone starzenie się skóry. Jeśli korzystamy więc z zabiegów medycyny estetycznej, aby odmłodzić skórę, intensywne opalania się w solarium czy na słońcu wydaje się tym bardziej nietrafioną decyzją, bo w perspektywie czasu przyniesie nam zupełnie odwrotne skutki niż te, których pożądamy. 

.

Pytanie, jak w takim razie skutecznie zabezpieczyć się przed szkodliwym promieniowaniem?

Po pierwsze: wybierając produkt z filtrem zabezpieczającym zarówno przed działaniem promieni UVA, jak i UVB. Na rynku dostępne są zarówno filtry chemiczne, jak i mineralne, natomiast kosmetyki nowej generacji łączą w sobie obydwie te funkcje. Po drugie: wybierając kosmetyk, warto przyjrzeć się bardzo dokładnie jego składowi. Dobrze, by nie zawierał syntetycznie pozyskiwanego kwasu para-aminobenzoesowego (PABA) oraz jego estrów: awobenzone, dioksybenzone, 3-benzofenonu, dimetylo-octanu i 4-benzofenonu. Bardzo wskazana będzie za to obecność w składzie witaminy C, karotenoidów czy tokoferolu, które zapewnią skórze dodatkową ochronę.

Po trzecie: szalenie istotne jest też odpowiednie stosowanie kosmetyków blokujących szkodliwe promieniowanie. Krem z filtrem powinniśmy nałożyć na około 30 minut przed planowaną ekspozycją słoneczną i posmarować nim różnorodne obszary skóry, które będą eksponowane – nie tylko twarz. Nie żałujmy sobie też kosmetyku – na skórze powinna być jego widoczna warstwa. Jeśli się opalamy, krem należy reaplikować co 2-4 godziny, a także nałożyć go ponownie po kąpieli. Jeśli opanujemy te zasady, i podejdziemy do tematu fotoprotekcji poważnie i świadomie, wyrabiając sobie dobre nawyki, będziemy mogli o wiele dłużej cieszyć się piękną i co najważniejsze: zdrową skórą.

zobacz zabiegi związane z tym artykułem